babka-i-cukiernikblog - archiwum: Mercedes...

Mercedes...


.....na festiwau w Sopocie w 68 roku wystąpiła pewna hiszpanka, zaspiwała piosenkę której wolne tłumaczenie brzmi"łoj dana dana" - podbiła serce publiczności która to po koncercie zaczeła nosic ją na rekach wokoł sceny i przyległych terenów. Nikt z wielbicieli nie wiedział że kobieta ta uwielbia tańczyc flamenco na dachach białych mercedesów. Czasy były jakie były, jedyny m,ercedes jaki stał w tym czasie w sopocie był na warszawskich blachach i nalezał do komunistycznego notabla niejakiego Kliczki o ile dobrze pamiętam. Tancerka zatańczyła wybijając przy tym przednia szybę i uszkadzając nadwozie. Zdziwiła sie gdy usłyszała ze notabl jest wielce obrazony, w Hiszpanii bowiem król tego kraju był zaszczycony gdy ona zechciała zatanczyc na jego mercedesie. Uznała jednak ze to dwciaz dziki kraj, komunizm, zelazna kurtyna itd. wiec zapłaciła notablowi dolarami w stosunku 1;1, wiec sporo na ytym zarobił. Jednakze mozemy uwazac ze to owa tancerka flamenco zadała pierwszy cios komunizmowi....
.:Babka:.

2006-11-28 12:25:48 skomentuj (1)